przepraszam jeśli nie napierdalam do was codziennie postami, nie jestem waszą codzienną dawką informacji i tumblerowej inspiracji. w ogóle co to kurwa ma być, że bloga reklamuje a później nic nie pisze pajac. i mimo, że dużo się dzieje to napiszę dzisiaj o starej historii. bo właśnie dostałem odpowiedź na mejla, którego wysyłałem prawie 2 lata temu. moja treść była krótka: “nie wiem co powiedzieć”, więc nie oczekiwałem specjalnej odpowiedzi, ale kurde, nieźle… 2 lata na odpowiedź. dziewczyna efekciarska jest nawet w odpisywaniu na mejle, trzeba przyznać.
mogę podać dokładny czas akcji reporterom, bo było to w sylwestra z 2009 na 2010. jadę z jednego sylwestra na drugi (zachłanny jestem i szkoda mi być na jednej imprezie jak mam dwa do wyboru), co z tego, że z jednego końca krakowa na drugi. jadę tramwajem i cieszę się, że nie muszę się przesiadać. pamiętam, że obserwowałem wsiadającą i wysiadającą klasę roboczą, taką szarą, w ten jakże wymagający dzień - smutno mi było, że pewnie wrócą do domu samotnie i prześpią sylwestra, żeby wstać na drugi dzień do roboty - tak jakby to było coś złego, określało kogoś. teraz ryzykowne jest takie ocenianie, bo ja ledwo mam jedno zaproszenie i strach mnie wielki ogarnie jak będę musiał spędzać sam sylwestra - nie przed sobą ale przed znajomymi, prywatnie jebie mnie ten dzień, ale co roku zawsze jest wysokiej jakości picie. ale wracając do tramwaju. siedziałem wyizolowany w pojedynczym rzędzie siedzeń i obserwuję jedną dziewczynę z chłopakiem. szczerze, to nawet dziewczyna mnie nie interesowała, ale po prostu ich dziwne zachowanie - nie wiem czy się kłócą czy zabawiają czy może to takie normalne ich zachowanie. coś było w każdym bądź razie pojebanego w tym wszystkim. w ogóle ich nie rozumiałem. w końcu usiedli w moim rzędzie, więc obserwowałem ich w odbiciu w zimowej szybie. koleś siedział przede mną, a laska rząd dalej, ale odwrócona oczywiście do chłopaka. nagle ona wychyla się za kolesia, w lewo głową tak żeby popatrzyć na mnie, więc się uśmiecham ładnie do niej żeby nie było. koleś się obrócił co się dzieje i tym samym wzrokiem powiedział do mnie “cześć, jestem cipka”. zdał sobie sprawę, że fizycznie i psychicznie jest tylko przeszkodą w naszej relacji, bo zaczęliśmy zabawę w której on pełnił funkcję przeszkody czyli non stop zerkania na siebie i uśmiechania się czy to na prawo, na lewo czy w odbiciu szyby. bardzo wciągająca zabawa. w sumie dobrze, że on był, bo było ciekawiej. dziewczyna prowadziła była albo pewna siebie albo chciała temu chłopakowi zaimponować, dogryźć i pokazać, ze może. być może to ja byłem przeszkodą i przedmiotem manipulacji ich relacji. coś było na rzeczy nieczystego w powietrzu. uwaga teraz kolejny ruch, mocna inicjatywa z jej strony i wyższy poziom gry. to już nie tylko dziecinne zerkanie na siebie. dziewczyna pisze wiadomość na swoim telefonie i daje chłopakowi, żeby mi przekazał. ale bezczelny ruch. czytam: “dużo lepiej wyglądasz jak się uśmiechasz niż jak siedzisz tak samotnie”, odpisałem zainspirowany minimalizmem malewicza: “:)”. nie wiedziałem jak odpowiedzieć lepiej, zresztą teraz też napisałbym to samo, nie będę przecież flirtował przez komórkę z dziewczyną 2 rzędy dalej i z pośrednikiem jakimś. dzzzyń. dzwonek. wstają, będą wychodzić. ale ja chcę się jeszcze bawić, zabierają mi zabawkę. ona widzi to i szybko wręcza mi swoją wizytówkę. słodko, dziecinne zabawy, a tu profesjonalny ruch. na wizytówce tylko adres jej strony internetowej. poszedłem na imprezę i szybko zapomniałem o niej.
parę dni później, już w 2010 roku, znalazłem tą wizytówkę i wszedłem z ciekawości na podany adres, żeby zobaczyć kim jest moja koleżanka z tramwaju. było lepiej niż informacje o niej. dużo lepiej. cała strona zniknęła, a została zastąpiona krótką notatką: “ten uśmiech jest niesamowity. chciałabym go jeszcze raz zobaczyć, lepiej poznać, być może sfotografować. mam nadzieję, że twój poranek 2010 był lepszy od mojego. skontaktuj się ze mną”. cokolwiek o niej można by powiedzieć to trzeba przyznać, że dziewczyna ma gest i wie jak robić efekciarskie wrażenie. mnie wtedy kupiła, ten uśmiech na cały dzień także.
inna dziewczyna, którą ówcześnie adorowałem, skomentowała wtedy: “kurcze, ale piękne… jak ja bym chciała żeby ktoś mnie tak uwiódł.”.
a ja dostałem dziś odpowiedź po dwóch latach. odpisać czy poczekać tym razem 4 lata żeby nie być gorszym?