sex in the cracow

taka maniera, że bez wielkich liter - ponoć artyści mogą.
weźcie polubcie to, bo będą tutaj wpisy dla vipów

text

rudy blondyn

rude dziewczyny to obowiązek każdego mężczyzny. przynajmniej tych ogarniętych. nie wiem jak to się sprawdza w długich związkach, czy to jest życie fantazją czy może przypadkiem nie staje się później już codziennością i pospolite. ale rude to zawsze fantazja. taki kolor, który wymusza pożądanie. nawet nie wiem czy to nie jest silniejsze od tych waszych podkolanówek, spódniczek, dekoltów i końskich butów. sam seks ten rudy. oczywiście niektóre są bardziej stonowane z dodatkiem piegów, ale i tak kurwa zawsze seksowne. piękna fantazja. kurde, pamiętam, że kiedyś kochałem się w takiej rudej, tak z 10 lat starszej i lampiłem się na nią jak pojebany, aż w końcu sama do mnie podeszła i zaczęła rozmawiać, a ja prawie zesikałem się z wrażenia. tak to kurde jest z fantazjami. są po to żeby się nie spełniały, bo za duża presja i nie są już takie piękne.

nie wiem co jest z pociągami, ale poza kościołem to chyba miejsce gdzie poznaję najwięcej kobiet. no i właśnie jadę sobie i widzę taką rudą. więc ładuje się do niej. chwilę popatrzę sobie na nią żeby zrobiło mi się miło i pójdę spać, bo po trzydniowym piciu na kacu wracam. ale kurde ona też zerka i to tak, że jej chyba też miło. nawet chyba bardziej ode mnie. uśmiechnę się może, pomyślałem. ona też tak pomyślała. kurde, tak zmęczony byłem, że nawet nie chciało mi się wymówek szukać żeby do niej nie zagadać. więc rozpocząłem naszą konwersację. w sumie nic specjalnego w tej rozmowie nie było. nie zmacałem jej i zaliczyłem w toalecie pkp bez papieru toaletowego, choć to też piękna fantazja. pogadaliśmy sobie. tak naprawdę to ja nawijałem jak pojebany. nie wiem czemu, być może dlatego, że okazała się też edukacyjnym dzieckiem sztuki i mieliśmy wspólne tematy albo uśmiechała się jak mówiłem, ale czułem aprobatę i ciepło z tych rudych włosów. trochę tak jakby bardziej matczyne było niż seksowne, nie żeby niektóre mamy nie były seksowne. dobrze nam było razem. blondyn i ruda. wpada do mnie w weekend, ot tak zobaczyć kraków! chyba ogolę ją w nocy i powieszę sobie te włosy w ramce. ach te rude.

8
Comments



text

chciałbym tyle w chaosie

uwaga. zaczynam post z serii nastolatek z złamanym sercem. coś w ten deseń, wiem, że tego nie lubicie, ale okres jest taki w którym jakby weryfikuje całe moje hujostwo/jestestwo czy jak wy to nazywacie.

post dotyczy dziewczyny z poprzedniego postu. jestem trochę pijany i bardziej pewny siebie, a noc jeszcze młoda 01:11. leżę i nie mogę zasnąć. jak typowo. kurwa. jaki ten blog jest typowy i banalny. dziewiczy powiedziałbym.

była u mnie. przed chwilą wyszła, ze swoim chłopakiem. chłopak przyszedł przed chwilą, żeby nie było. miałem dużo planów odnośnie dziś. chciałem trochę nawet zaszaleć, pochłonąć się w tym wszystkim. chleję ostro od grubo dwóch tygodni, żeby nie myśleć o tym wszystkim, a jednak tyle oczekiwań, zawsze znajdę. wszystko jednak pierdolnęło. ot tak. od razu, jak się umówiliśmy, bo zacząłem być spięty i to już długo przed spotkaniem. ej, kurwa, czemu to ciało jest takie nieposłuszne? jebane bydle. przepraszam za wulgaryzmy, ale alkohol prymitywizuje człowieka.

nie mogę dotknąć. patrzę. nie mogę się odezwać. w ogóle nie możemy się porozumieć. to moja wina, bo ona się stara. opowiada dużo. ja siedzę, przytakuję. kurwa, co się ze mną dzieje? koniec. ona ma dość. nie wiem czy to alkohol czy rzeczywista frustracja. “co się z tobą dzieje? dlaczego nie może być tak jak dawniej?” - ona pyta. nie mogę odpowiedzieć, bo nie znam odpowiedzi. “gdybym znał odpowiedź na to pytanie to bym się zmienił”. naprawdę, nie mogę zrozumieć co się dzieje.
- to ja powinnam być wobec ciebie tak jak ty jesteś
- dlaczego?
- to ty mnie rzuciłeś.
- naprawdę tak myślisz?
- tak, po wspólnie spędzonym roku zachowałeś się jakby to się w ogóle nie wydarzyło. nie wiesz ile razy płakałam przez ciebie. może to ja, jako kobieta, tak interpretuje.
- może. ja w ogóle nie pamiętam rozstania. pamiętam, że było nam razem wspaniale.
kurwa. tak było, to czemu się rozstaliśmy? napisałem ostatnio, że rozeszło się po kościach, ale może rzeczywiście po prostu ją popierdoliłem? ale ze mnie idiota. rozmawiamy długo. w tle leci film na temat fizyki i my jako istota w wszechświecie, inteligenty mocno. mówi, że chciałby ze mną normalnie porozmawiać. jak kiedyś, ale nie jesteśmy w stanie teraz. to prawda. a jednocześnie ona czuje się winna w stosunku do gościa, którego kocha. użyła słowa kocha, co mnie odtrąciło. poczułem się hujem i nie wiem kim bo chyba ja nigdy jej wtedy nie powiedziałem, że ją kocham. bo nie wiem. i nie wiem co się dzieje. różnica jest chyba duża teraz. jak rozmawialiśmy kiedyś to mogłem ją dotknąć, a wąchałem ją niepokryjomu. teraz nie mogę tak swobodnie. tak naprawdę ona jest manipulantką. nie wiem co ja mam myśleć, co robić, co oczekiwać. nie cierpię oczekiwań wobec związków, ale teraz chyba to jest konieczne. znów siedzę w kompletnym chaosie i chciałbym teraz tak cholernie jej dużo powiedzieć. pytanie jest, kurwa, czemu przed chwilą nie mogłem coś logicznego wykrztusić? nie wiem po co tutaj piszę, powinienem chyba biec za nią i się normalnie porozumieć?

4
Comments



text

bez całowania dziwko

jedną rzecz musicie o mnie wiedzieć: jestem zdolny do związków. ok, tak naprawdę byłem w jednym. w mojej głowie idealnym. przez około półtora roku. nie mam dokładnej daty rozstania, bo rozstaliśmy się nagle ale było to efektem mojego dłuższego zaniedbywania relacji i zmęczenia jej ratowaniem. zawsze uważałem to za mój największy błąd życia. ona od 2 lat na facebooku widnieje jako “zaręczona”.

3 minuty temu pożegnałem ją. było bardzo dziwnie, na pewno nie tak wesoło jak parę godzin wcześniej. piszę tutaj, bo chcę sobie uporządkować co się stało. nie wiem.

ona napisała do mnie, że jej się śniłem i chce się spotkać. sama propozycja spotkania nie była dziwna, bo czasem się spotykaliśmy, zwykle było miło i drętwo. czułem jednak, że to będzie trochę inaczej. dlaczego?

ona zaproponowała spotkanie, powiedziała że odpowiada jej tylko dziś bo nie ma jej chłopaka.
miałem czas po 22, nie jest to nasz standardowy czas na pogawędki. przyszła.
wyglądała genialnie. ja byłem spięty.
pachniała tak jak zawsze. najpiękniejszy zapach.
przyniosła whisky. ok.
wypiła whisky. pomogłem.
wypiła wino. pomogłem.
wypiła piwa. pomogłem.
dotykała mnie ‘niechcący’. miło.
pytała się o mnie, “otwórz się, proszę”. nie mogę.
zapytała czy może u mnie nocować, bo nie chce wracać sama. tak bardzo.
poprosiła żebym położył się obok niej bo się boi. obejrzymy film. boję się ja bardziej teraz.
“przytulisz mnie, ale bez zobowiązań?” - kurwa, ale wredne zdanie a jednocześnie tak przyjemne.
oglądamy film. ja dotykam ją. dotykam ją. dotykam ją. moje najlepsze lata wracają mi do głowy, zapach potęguje doznania.
film się skończył ale my nie skończyliśmy.
“to teraz na łyżeczkę”. ja pierdolę, chyba nie ma nic bardziej poczuciowo winy.
jest piękniejsza, piersi wydają się większe, ruchu swobodniejsze - lepsze niż pamiętam. kurde jaka ona idealna.
nie całowaliśmy się. zrobiliśmy to bez całowania. tóżto chyba nie jest zdrada?
przytuliła się, ale nie mogłem teraz ja żyć swobodnie, znów byłem spięty.
wstałem i gołymi stopami stałem na mojej zimnej podłodze wpatrując się w nią. nigdy wcześniej nie stałem tak długo bo podłogę mam cholernie zimno. teraz w ogóle tego nie zauważyłem.
położyłem się obok, chyba nie było już połączenia.

post ten zdaję sobie sprawę nie jest wysoko jakościowy i w zabawiać nie ma na celu. piszę teraz, od razu, chcąc zrozumieć co się stało. wiem, że nie będzie to takie szybkie zauroczenie o którym za kilka dni zapomnę. zbyt wiele. ona. znaczy. a ile ja znaczę?

nie wiem co robić dalej.

8
Comments



text

2 lata

przepraszam jeśli nie napierdalam do was codziennie postami, nie jestem waszą codzienną dawką informacji i tumblerowej inspiracji. w ogóle co to kurwa ma być, że bloga reklamuje a później nic nie pisze pajac. i mimo, że dużo się dzieje to napiszę dzisiaj o starej historii. bo właśnie dostałem odpowiedź na mejla, którego wysyłałem prawie 2 lata temu. moja treść była krótka: “nie wiem co powiedzieć”, więc nie oczekiwałem specjalnej odpowiedzi, ale kurde, nieźle… 2 lata na odpowiedź. dziewczyna efekciarska jest nawet w odpisywaniu na mejle, trzeba przyznać. 

mogę podać dokładny czas akcji reporterom, bo było to w sylwestra z 2009 na 2010. jadę z jednego sylwestra na drugi (zachłanny jestem i szkoda mi być na jednej imprezie jak mam dwa do wyboru), co z tego, że z jednego końca krakowa na drugi. jadę tramwajem i cieszę się, że nie muszę się przesiadać. pamiętam, że obserwowałem wsiadającą i wysiadającą klasę roboczą, taką szarą, w ten jakże wymagający dzień - smutno mi było, że pewnie wrócą do domu samotnie i prześpią sylwestra, żeby wstać na drugi dzień do roboty - tak jakby to było coś złego, określało kogoś. teraz ryzykowne jest takie ocenianie, bo ja ledwo mam jedno zaproszenie i strach mnie wielki ogarnie jak będę musiał spędzać sam sylwestra - nie przed sobą ale przed znajomymi, prywatnie jebie mnie ten dzień, ale co roku zawsze jest wysokiej jakości picie. ale wracając do tramwaju. siedziałem wyizolowany w pojedynczym rzędzie siedzeń i obserwuję jedną dziewczynę z chłopakiem. szczerze, to nawet dziewczyna mnie nie interesowała, ale po prostu ich dziwne zachowanie - nie wiem czy się kłócą czy zabawiają czy może to takie normalne ich zachowanie. coś było w każdym bądź razie pojebanego w tym wszystkim. w ogóle ich nie rozumiałem. w końcu usiedli w moim rzędzie, więc obserwowałem ich w odbiciu w zimowej szybie. koleś siedział przede mną, a laska rząd dalej, ale odwrócona oczywiście do chłopaka. nagle ona wychyla się za kolesia, w lewo głową tak żeby popatrzyć na mnie, więc się uśmiecham ładnie do niej żeby nie było. koleś się obrócił co się dzieje i tym samym wzrokiem powiedział do mnie “cześć, jestem cipka”. zdał sobie sprawę, że fizycznie i psychicznie jest tylko przeszkodą w naszej relacji, bo zaczęliśmy zabawę w której on pełnił funkcję przeszkody czyli non stop zerkania na siebie i uśmiechania się czy to na prawo, na lewo czy w odbiciu szyby. bardzo wciągająca zabawa. w sumie dobrze, że on był, bo było ciekawiej. dziewczyna prowadziła była albo pewna siebie albo chciała temu chłopakowi zaimponować, dogryźć i pokazać, ze może. być może to ja byłem przeszkodą i przedmiotem manipulacji ich relacji. coś było na rzeczy nieczystego w powietrzu. uwaga teraz kolejny ruch, mocna inicjatywa z jej strony i wyższy poziom gry. to już nie tylko dziecinne zerkanie na siebie. dziewczyna pisze wiadomość na swoim telefonie i daje chłopakowi, żeby mi przekazał. ale bezczelny ruch. czytam: “dużo lepiej wyglądasz jak się uśmiechasz niż jak siedzisz tak samotnie”, odpisałem zainspirowany minimalizmem malewicza: “:)”. nie wiedziałem jak odpowiedzieć lepiej, zresztą teraz też napisałbym to samo, nie będę przecież flirtował przez komórkę z dziewczyną 2 rzędy dalej i z pośrednikiem jakimś. dzzzyń. dzwonek. wstają, będą wychodzić. ale ja chcę się jeszcze bawić, zabierają mi zabawkę. ona widzi to i szybko wręcza mi swoją wizytówkę. słodko, dziecinne zabawy, a tu profesjonalny ruch. na wizytówce tylko adres jej strony internetowej. poszedłem na imprezę i szybko zapomniałem o niej.

parę dni później, już w 2010 roku, znalazłem tą wizytówkę i wszedłem z ciekawości na podany adres, żeby zobaczyć kim jest moja koleżanka z tramwaju. było lepiej niż informacje o niej. dużo lepiej. cała strona zniknęła, a została zastąpiona krótką notatką: “ten uśmiech jest niesamowity. chciałabym go jeszcze raz zobaczyć, lepiej poznać, być może sfotografować. mam nadzieję, że twój poranek 2010 był lepszy od mojego. skontaktuj się ze mną”. cokolwiek o niej można by powiedzieć to trzeba przyznać, że dziewczyna ma gest i wie jak robić efekciarskie wrażenie. mnie wtedy kupiła, ten uśmiech na cały dzień także.

inna dziewczyna, którą ówcześnie adorowałem, skomentowała wtedy: “kurcze, ale piękne… jak ja bym chciała żeby ktoś mnie tak uwiódł.”. 

a ja dostałem dziś odpowiedź po dwóch latach. odpisać czy poczekać tym razem 4 lata żeby nie być gorszym?

12
Comments



text

office

każdy chyba marzy o romansie biurowym. nie wiem czy to dlatego, że już pierwotnie taka jakby władza imponuje bo garnitur, seksowne eleganckie wdzianko czy to po prostu pornosy z dzieciństwa uwarunkowały, że seksowne kobiety za biurkiem powodują szybszy bieg krwi w penisie. w każdym bądź razie tak mam: jarają mnie azjatki, nauczycielki i kobiety za biurkiem. wszystkie niedostępne.

problem jest taki, że jednak poruszam się w takim towarzystwie co ubrania zwykłe nosi, nie zna wszystkich logarytmów i wódkę kupuje żołądkową, a nie finlandie, więc jako tako miałem problem z tą fantazją. nadarzyła się okazja, bo chciałem samodzielny się zrobić i tak jakby mam teraz szefową, która wcześniej była na gorszej pozycji ale awansowała, bo tamtą wyjebali. już zacząłem się jarać, bo jak ją zobaczyłem to te mega wysokie szpilki (ja się nie znam.. jak to jest, im wyższe to wyższa pozycja społeczna?) na podłodze były a ona boso, swoje nóżki w rajstopach, tak dziwnie jakoś po turecku siedzi na skórzanym fotelu władzy. więc zacząłem udawać trochę innego z planety - żeby mi różnice między netto i brutto wytłumaczyła i co to jest umowa. ale nie staram się uwodzić, bo jednak nie umiem. ale jak wracam do domu to dostaje wiadomość: proszę, mów po imieniu jeśli Ci to nie przeszkadza, chyba nie dzieli nas aż tak duża różnica wieku… jestem Natalia :)
-
no może każdemu tak pisze, ale ja już zacząłem w głowie tworzyć obrazy jak wywalam te wszystkie papiery na jej biurku i guzik po guziku ściągam jej białą wypraną w vanishu bluzkę... bo w sumie to ja powinienem podwalać się do niej bo jest nade mną. no i tak zacząłem delikatnie z nią flirtować dopisując coś w naszych mailach i w rozmowach telefonicznych mocno osobistych niż firmowych… dopóki nie poznałem nowej sekretarki, która również jest atrakcyjna. ale kurcze to nie to samo co szefowa. podobnie ubrane, ładna, ale podnieca mnie władza w garniturze a nie podwładza. a tak na serio to ona jest zimna i nie zaproponowała żebyśmy na Ty przeszli, więc w sumie szefowa jest łatwiejsza? dla mnie.

dzisiaj znów pod byle jakim pretekstem odwiedziłem biuro bo uwielbiam te uśmiechy kiedy wchodzę. a dziś niespodzianka. dwie siedzą obok siebie. jak zajebiście. to jest dopiero fantazja: dwie na jednym stole.

11
Comments



website

3
Comments



text

droga

kurcze, chcę zasnąć, ale wciąż myślę o tamtej. widziałem ją pierwszy raz parę miesięcy temu, ukradkiem spojrzałem na dziewczynę w zwykłej letniej sukience. taka piękna twarz, taka drobniutka, szlachetna uroda. wiedziałem, że ją spotkam, więc cierpliwie czekałem.

dzisiaj siedziałem i obok niej była inna dziewczyna. też ładna i nieprzeciętna. na początku zastanawiałem się jaki facet jest zachłanny, marzy o jednej ale jak druga jest obok to czemu nie. ale później jednak uświadomiłem sobie, że dwie ładne i nie byle jakie dziewczyny, a jednak o tej jednej od letniej sukience myślę dziś wieczorem. tylko, że dziś wyglądała tak seksownie, że mój mózg parował. miała takie zakolanówki ciepłe i krótkie spodenki, a zimno już jest. do tego jeszcze taki sweter szary, które na te drobne dłonie nachodzi. dla mnie seksowne, ale jestem ciekaw czy reszta męskiej grupy ją w ogóle zauważyłem, bo nie dość, że drobna to jeszcze cicha. dziś jak stałem w kolejce za nią i patrzyłem na jej plecy to zastanawiałem się czy to taka karnacja czy gdzieś te śliczne plecy opalała. nagle się obróciła i uśmiechnęła, a ja jak jakiś tandetny podrywacz kurwa tak zalotnie brwi podniosłem.

no i wychodzę i spotykam ją przy wyjściu. idziemy w tą samą stronę. ona tak zwolniła, żebym z nią porozmawiał, wiec rozmawiamy. fajnie. przedstawiła się i zapytała mnie o imię. miło, takie pierwsze zaloty.
kurcze, mogłaby ta nasza wspólna droga być trochę dłuższa - powiedziałem na pożegnanie.

6
Comments



text

weekendy

chyba nie jestem za bardzo dojrzały, ale nie rozkminiam tych wspólnych weekendów za miastem i w ogóle tych wyjazdów non stop gdzie to się da zajebać. wakacje były i cały facebook zajebany fotami z wspólnych wyjazdów, jak to imprezowało się mega. wakacje jeszcze przeżyję, ale wkurwia mnie to jak ludzie (zwłaszcza parki) dojrzałych udają i wybierają się w jakieś podróżne w tanie egzotyczne kraje i tam się nudzą popijając najtańszy alkohol. później zdjęcia z wielkich miejsc, ale do muzeum za 3 euro już nie wchodzili. ja jestem niedojrzały i nie mam potrzeby takowych samodzielnych wyjazdów, bo moi rodzice to robią.

tak więc wyjechaliśmy w biszczady, bo moim znajomym brakowało jednej osoby a mieli grupona. jasne, nie ważnie gdzie, ale ważne, że tanio, gdzieś dalej no i że my sami jedziemy, dojrzali. pierwszej nocy mnie nie było, bo wcisnąłem im kit, że nie mogę i że dojadę. drugiego dnia oni pijani i zdjęcia z pijaństwa pokazują wczorajszego, z przerwami na zdjęcia z drogi. wooow, ale ciekawe - udaje. i kiedy ja chce się zajebać kulturalne w wynajętym apartamencie to oni już idą spać. więc jestem. ja, na wyjeździe, sam, z butelką koniaku od księdza z rosji, na jakimś zadupiu i z sauną w kiblu. druga w nocy. uznałem, że przecież nie mogę marnować nocy, bo na wyjeździe jestem, nie wypada przespać. idę na spacer we mgle z przyjacielem koniakiem. i nagle światełko nadziei, kiczowato przebijają się we mgle. o proszę, inni weekendowcy piją w tanim środowisku. czy reflektujecie na koniak? - krzyczę z oddali z mgły się wydobywając. i tak poznałem studentów z lublina, szkoda, że bez ładnych kobiet. kiedy opowiedziałem im dowcip o kulkach z dupy jakoś lepiej się dogadywaliśmy, alkohol trochę pomógł w tym przypadku niewątpliwie. nie wiem kto jest bardziej żałosny, ale moi znajomi wyjechali już, a ja wciąż piję z lublinem na zadupiu.

16
Comments



text

tynk

co na siebie ubrać? nie widziałem ich już trochę czasu, a chcę zrobić wrażenie, że dojrzałem, zmieniłem się czy rozwinąłem. najpierw poszedł ‘zestaw ruchacza’, czyli tak jak ostatnio wyglądałem i kiedy udało mi się uprawiać seks. popatrzyłem na siebie i uznałem, że wyglądam za ładnie. nie chcę wyglądać ładnie, bo zawsze się schludnie przy nich ubierałem. teraz chciałem z charakterem, trochę inaczej, aby widać było zmianę.

stoję na przystanku i chcę złapać autobus, mimo, że wiem, że planowo będzie za jakieś 10 min to wciąż go wypatruję. obracam się przy okazji, a autobusy wypatruje wiele osób, w tym 3 dziewczyny, w miarę. jedna nawet bardzo w miarę, oj bardzo bardzo… patrzę co chwilę, zerkam. piękna dziewczyna, blond włosy, bardzo drobna - bardzo przyzwoita i ubrana miło, dobrze. zauważyłem, że strasznie trudno opisuje mi się kobiety, zwłaszcza takie, które robią na mnie wrażenie. w każdym razie po prostu piękna i nieordynarna. trochę jak dziecko ja chcę zwrócić na siebie uwagę - za mną są takie wielkie bilbordy z reklamami na wysokości ludzi, więc podchodzę do jednego z drukarką i zaczynam klikać na przyciskach wydrukowanych, udawać jakby była prawdziwa. ona się śmieje. nawet swój numer wykręciłem na klawiszach z nadzieją, że laska ma mózg geniusza i to zobaczy i zapamięta (nie miała). podjeżdża jej bus, ona patrzy na mnie i się uśmiecha, jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie w życiu widziałem. wymamrotałem cześć, ona wsiada do busa patrząc na mnie i się uśmiechając. widziałem jak bus odjeżdża, a wraz z nim odjeżdża moja miłość. a to tylko bus do jordanowa był.

czułem się dobrze. dotarłem na miejsce. uwielbiam mistyczny klimat wysokich gór i drzew wydobywających się z ciemności, a obok ognisko. jak zwykle się to robi w starym towarzystwie, należy przedstawić siebie, co robiłem od naszego ostatniego spotkania i inne przechwalania lekko wyolbrzymione. słuchać innych wypada i gratulować także. druga część to wspominanie starych czasów, w sumie tak do szóstej rano. była taka dziewczyna, młoda. w towarzystwie jest dzięki siostrze, ale za to czuje się tu swobodniej od niej. pamiętam, że jak poznałem ją to podniecały mnie jej buty. teraz miała te same. pijemy i pijemy. dotyka mnie co chwilę, ale dotyka też innych. podoba mi się bardzo z wyglądu, ale wiek trochę mnie odstrasza. jest fajna i dobrze się z nią rozmawia i oczywiście pije. zdradziła mi, że jak była mała to zjadła tynk. śmiałem się i dokuczałem oczywiście na ten temat non stop, że ściany zjada itp. dokuczanie uzależnia, bo ona mnie dotyka żebym przestał. ja nie wiem co robić, jest młoda, ale to mi przeszkadza czy innym? ma świetny, mega pijacy charakter i oznajmia siostrze, że wróci sama i ją odprowadzę. więc wracamy nad ranem. mgła, górska ścieżka, wilgotno, robi się jasno. idziemy za rękę, żeby nie spadała. po drodze znaleźliśmy dom w budowie otwarty. wbiegamy i zwiedzamy. patrz jaki salon, gdzie będzie łózko? - tworzymy w wyobraźni swoje idealne wnętrze. kurde, fajny ten dom. idziemy na drugie piętro. pusta dziura na okno. ciekawe jakie tutaj będzie okno - takie jak teraz - to czyste. patrzę na nią i czuję erotyczny klimat. a gdzie jest łazienka? chodź pod prysznic, bo jest nawet korek z wodą. się chlapiemy w naszym domu. przytula mnie i zderzamy się głowami. chyba chciała mnie pocałować. zostawiliśmy otwarty korek, który będzie pamiątką po nas, zmyje nasze erotyczne napięcie. już nawet nie wiem czy to dlatego, że nie miałem jaj żeby pociągnąć za spust, czy dlatego, że to fajny materiał na koleżankę, a może po prostu rzeczywiście była za młoda. nie pocałowałem jej wtedy, więc na pewno już jej nigdy nie pocałuje. inny pokój. popatrz tynk! taki lubisz?. i tak, w naszym wyimaginowanym domu, ja i ona zajadamy się tynkiem ze ściany. zaczęło się niewinnie, a zakończyło ucztą. 

7
Comments



text

salvador dali

ostatnio dużo pana salvadora, nawet był u allena w paryżu. w sumie zawsze go było dużo, bo to taki lubiany przez pospólstwo, akceptowany artysta.

centrum medycyny pracy. bałem się zapytać kto jest ostatni w kolejce, więc usiadłem na ławce i po prostu poczekam aż wszyscy znikną. nie patrzyłem gdzie usiąść, w jakich okolicznościach, tylko aby nieinwazyjnie. i jak tak siedzę z głową w dół widzę fajne mokasyny, dziewczęce. idę wzrokiem do góry, fajna dziewczyna. znów niejakaś piękność. ale przypomina mi inną dziewczynę (solidną, demin, opaloną, genialna barwa głosu - ochrypła, ale seksowna). trudno mi wytłumaczyć, chciałbym powiedzieć, że męska, ale seksowna jednak jak już to mówię to tak nie jest. w każdym bądź razie kupuje jej charakter mimo, że jej nie znam. zerkam co chwilę na nią, łudzę się, że ona coś powie mi - w każdym bądź razie taki w sposób zauważalny to robię jak jakiś natręt podupcony. i jest. salvador dali. tatuaż z jego ryjem na ręce spogląda. o! masz salvadora dali na ręce! - krótkie tak, ale nie zniechęcające - masz go dlatego, że to salvador dali czy, że ładnie wygląda? - lubie go. jedna cisza, druga cisza, trzecia cisza. dobra, zaczynamy rozmawiać. nagle ja i ona, mamy coś wspólnego, lubimy salvadora. pieprzony salvador stworzył między nami więź, zaufanie. ciekawe, nowo-poznani na ławce, która powoli się elitarnie unosi. nabijamy się z innych w kolejce jacy to oni nudni, bo o studiach cały czas w wakacje nawijają, nie to co my… o sztuce. my jesteśmy lepsi.

nagle jej kolejka. ja jestem później. mijam ją, widzę jej wzrok. zatrzymaj się, zrób coś.

wyszedłem, już nie było. 
wtedy przypomniało mi się, że salvador dali nie żyje już dawno, surrealizm. 

5
Comments